• Wpisów:489
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:335 dni temu
  • Licznik odwiedzin:152 741 / 3633 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
rubenbug
 
chris923
 
Шалом! Есть важная, для вас, информация:

4.) Сонникам верить нельзя. Что есть сон? Сон это путешествие души. В действительности душа (неуничтожимое начало всех подверженных гибели вещей) одна на всех ("Я и Отец - одно." от Иоанна 10:30; иными словами, вас больше чем один и вы являетесь всеми другими людьми <>уществами] в этот самый момент). Всё что «отличает» людей, это только сознание (разум) и дух (добрый или злой). Во время сна душа покидает тело и перемещается в другую точку пространственно-временного континуума (в иного вас), а то, что вы видите – это лишь попытка вашего разума передать эту информацию, облечь её в понятную для вас форму (то есть, вещи во сне, совсем не такие, какими кажутся). На самом деле это должно помогать вам, а не вредить (самое главное это чувства относительно пережитого во сне, а не то, что вы там видели; всё что вы видели во сне имеет отношение к другим людям, а не к вам, даже если вы уверены, что видели себя). Кроме того, сниться только "прошлое", а не "будущее" (после контакта <>юбого, в том числе при общении посредством сети интренет] с другими людьми, когда были пережиты определенные эмоции). Иными словами, вещих снов не бывает. Самое главное: ваша жизнь – это процесс творения, а не открытия. Это значит, что чистая реальность создается «здесь и сейчас», а не воспроизводиться, в том числе из сна. Поэтому придавать серьезного значения снам не стоит, какими реальными они бы не казались (это была лишь одна возможная реальность, из бесконечного количества возможных).

Счастливо и удачи!

Кому не в жилу, подпишитесь на этого мелкого фрика: http://instagram.com/classic_shval/

Или на один из этих пабликов:

Демидовы 300 лет на благо России, интересная группа для Вас, вступайте и познавайте историю своего рода! Все факты только с истории. https://vk.com/demidov_acta_non_verba

Ещё у нас имеется салон красоты для милых дам. https://vk.com/san_donato

Шикарный сектанский паблик, рекомендую подписатся всем. Каждый найдёт что-то своё. https://vk.com/sanctum_sancti
 

domino100
 
chris923
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wiesz na czym polega global banking? A więc już Ci tłumaczę na czym polega gra w bank. Bank żyje dla ludzi, a ludzie dla banku. W bank bawimy się w 2 strony. Niektórzy mówią, że w 3, ale ja łącze firmy i klientów indywidualnych w jeden worek. Pierwsza zabawa to relacja bank ---> klient. Gdzie Ty dzięki pomocy banku możesz zrealizować swoje potrzeby, których bez niego byś nie zrealizował. Zaczynając od małych kredytów na komputer, po hipotekę albo kredyt inwestycyjny. Ale po szczeblach trzeba nabrać zaufania. Dlatego jest coś takiego jak zdolność kredytowa i scoring. Im lepszy tym lepsze uzyskasz warunki. Druga zabawa to bank ---> partner. Wiele firm dzięki bankom tak na prawdę ma rację bytu. Bo to banki ściągają klientów. Możesz iść i bank skredytuje Ci komputer na raty. Bez baku mało kogo stać żeby od razu zapłacić za coś, szczególnie kilka tysięcy. Bank napędza konsumpcję i gospodarkę. Do tego jeszcze inni partnerzy ---> Ubezpieczyciele, developerzy, ale też małe firmy. Państwo. Ktoś buduje w Twoim mieście drogę, remontuje mieszkanie, Ty kupujesz samochód, a sąsiadka swojemu smarkaczowi Xboxa na komunię. Za pożyczone pieniądze na pierdylion procent. To jest zabawa w bank.
  • awatar Gość: obleśne pederastwo
  • awatar Gość: pederastyczny blog fujjj
  • awatar mikiael: mój bank to kurwa - sorry :) jest jeszcze relacja bank pracodawca - pracownik :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatni mój obszerniejszy wpis pojawił się tutaj w lutym roku ubiegłego. Jako, że zacząłem odczuwać w swoim życiu pewien brak i z sentymentem czytałem dawne wpisy postanowiłem sprawdzić czy ktoś tu jest. I chyba jednak jeszcze mam dla kogo pisać. Chociaż spora część z tego dawnego pingera zniknęła. Cóż szkoda. Ale mam nadzieję, że jednocześnie przybyło też wielu wspaniałych ludzi. Hejterów też zapraszam. Zawsze Was lubiłem na sowim blogu <3 A więc teraz postaram się opisać chociaż z grubsza to co się działo przez ostatni rok, bo działo się sporo. Zapraszam w istną podróż do przeszłosći. Do wiosny ubiegłego roku...

W pracy szło mi nieźle. Zacząłem się rozkręcać, angażowałem się, nie zaniedbywałem obowiązków. Moi kierownicy to dostrzegli. Więc udało mi się dosyć szybko dostać awans i lepsze warunki finansowe. W efekcie poziom mojego życia poszedł w górę i mogłem sobie pozwolić na wiele więcej. I o ile w tej sferze życia było dobrze to z moim chłopakiem zaczęło się trochę sypać. Odległość + mój brak czasu, bo studia i praca + jego brak czasu bo studia i rodzina doprowadziły do pewnej zapaści. Bardzo mnie to zdołowało, ale przynajmniej zachowaliśmy się jak dorośli i do dzisiejszego dnia jesteśmy przyjaciółmi i sobie pomagamy.
Po tych przejściach z chłopakiem, zaczął się też problem z mieszkaniem. Mój najlepszy HETERO współlokator postanowił wyjechać do Trójmiasta. A ja nie był w stanie zapłacić sam mieszkania 2 osobowego. Tak wiec pod koniec kwietnia musiałem mieć jakiś pokój inaczej mieszkałbym pod Świętokrzyskim albo pod Średnicą... -.-' Na szczęście ów współlokator powiedział, że nie chce zostawiać mnie na lodzie i pomorze mi szukać pokoju. Jakie było moje zdziwienie gdy po 2 dniach powiedział, że jego znajomi mają pokój w centrum nie zbyt drogo i na 11 piętrze. Zgodziłem się, bo co innego zrobić?
Jeśli chodziło o stosunki rodzinne w tamtym czasie to pozostawały bez zmian. Jak przyjeżdżałem do rodzinnego miasta to czas spędzałem głównie z przyjaciółmi, wśród których trwały wtedy krwawe dożynki. Wtedy zobaczyłem kto nie jest wart uwagi i kto się ode mnie odsunął. Zobaczyłem też, które przyjaźnie kwitną. I do dnia dzisiejszego zdążyły już dojrzeć (ale o tym w kolejnych miesiącach. Żadnych romansy, skandali ani niczego innego w tym czasie nie było. To była wiosna kiedy względnie się uspokoiłem. Jednak bycie Cristallem nie jest wcale takie łatwe jak się wydaje
 

 
Czy ktoś tu jeszcze żyje? Brakuje mi pisania do Was...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Myślę, że skoro już z zacięciem i pompą (na jakiś czas przynajmniej) powróciłem to jako, że mam konstruktywny dzień i czas na pisanie to wypowiem się na jeden ostatnio szeroko w mediach poruszany temat a mianowicie związki partnerskie. No właśnie czym te związki są może na początku. Tak naprawdę to zależy od przyjętej formy prawnej dla ustawy, którą do kurwy nędzy w naszym kraju trzeba wreszcie uchwalić! W naszym kraju zaproponowano zawarcie związku na zasadach umowy cywilno-prawnej, którą podpisują dwie zdecydowane na to osoby niezależnie od płci, rasy czy wyznania. Jednak większość ludzi traktuje to jako ogromne zagrożenie dla rodziny. A ja się pytam w jaki sposób? Małżeństwo jest małżeństwem i małżeństwem pozostanie. A czemu w tak cywilizowanym kraju nie można dać ludziom wyboru? Bo teraz możesz tylko drogi czytelniku być żonaty/zamężna lub być wolnym. A jeśli ludzie chcą żyć w prostym nieformalnym związku to czemu im się tego zabrania. Ja jako gej nie chcę stawać na ślubnym kobiercu ze swoim facetem. Nie chcę żadnych adopcji! Chciałbym tylko żyć na podobnych prawach co pary heteroseksualne. Chcę wiedzieć jaki jest stan osoby, z którą spędzam życie gdy ta leży w szpitalu, a nie być traktowany jak obcy. Chciałbym móc wspólnie z partnerem się ubezpieczyć, wziąć kredyt, kupić mieszkanie, wspólnie rozliczać się z podatków i mieć święty spokój. Czy to wiele? I czy nadanie takich praw wielu parom w całej Polsce (nie tylko homo!) powoduje, że wchodzę w czyjeś życie z butami? Raczej chodzi o to, że takie związki są „jałowe”, a odbierają pakiet podstawowych praw dla ludzi, którzy się kochają i chcą spędzić ze sobą życie. Obudźcie się! Ludzie hetero pozostaną hetero, a ludzie homo pozostaną homo i tego się nie da zmienić żadnymi średniowiecznymi metodami, bo to nie jest choroba. Tylko tak trudno zaakceptować odmienność innych, bo to takie straszne, że kobieta może pocałować kobietę, a mężczyzna mężczyznę. Więc po co tym ludziom jakiekolwiek prawa? Najlepiej od razu zesłać takich ludzi gdzieś na Syberię jak jakichś trędowatych. Najlepiej w naszym kraju jest problemu nie widzieć i uznać nas jako ród nieistniejących w żadnej świadomości społecznej. Wątpię żeby w tym (nie)wyznaniowym kraju zmieniło się coś na przestrzeni najbliższych lat. Jednak patrząc na obecne ruszenie środowisk popierających instytucję związków partnerskich i aktualny szum medialny może uda się obudzić w wielu ludziach, którzy tego chcą, ale boją się o tym mówić jakieś poczucie własnej wartości. Więc obudźcie się wszyscy Ci, którzy o tym myślą. To są wasze podstawowe prawa i należy o nie walczyć, a nie być rodem nieistniejących i spychanych na margines.
  • awatar Mr.Zet: Trudno się z Tobą nie zgodzić, szkoda tylko, że tak wiele osób ma klapki na oczach i nie potrafi zrozumieć, że właśnie o to chodzi osobom zainteresowanym związkami partnerskimi... :/
  • awatar Desmond: Ta debata o związkach, chociaż bardzo przygnębiająca i bezpośrednio do niczego nie prowadząca, dała jednak wiele pozytywnych skutków. Nigdy nie było tak głośno o związkach partnerskich, nigdy też nie było tylu słów poparcia dla tej ustawy. Miejmy nadzieję, ze wreszcie coś się zmieni...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czyli po raz kolejny zaniedbałem bloga. Odnoszę wrażenie, że z dnia na dzień nieuchronnie dąży on do śmierci. Brak czasu jest chyba główną przyczyną pogarszającej się kondycji moich zapisków. Lecz wpis nie miał być o tym, że blog dąży do wskazania linii prostej na aparaturze podtrzymującej życie. Moje życie się jeszcze nie kończy. Wręcz przeciwnie. Ono się dopiero zaczyna. Wreszcie mogę powiedzieć, że osiągnąłem pewnego rodzaju stabilność, która daje mi poczucie szczęścia i spełnienia. No ale może po kolei. Udało mi się ogarnąć studia. Pierwsza sesja do przodu. Kierunek mi się podoba. Ludzie też są spoko. Mam nadzieję, że nie będę miał większych problemów z dalszą nauką. Jednak cieszę się, że studiuję teraz zaocznie. Dzięki temu mam też czas na pracę. No i tu może kolejna niespodzianka, bo Cristall rozpoczął poważną pracę w banku . I ona też mi się podoba! Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że lubię swoją pracę! Chodzę tam z przyjemnością. Pracodawca nie leci sobie za przeproszeniem w chuja i wywiązuje się perfekcyjnie ze swoich obowiązków względem pracownika. Prócz tego sama atmosfera w pracy sprawia, że idziesz tam z przyjemnością. Żadnych zawiści. Wszyscy są równi i po imieniu. Bardzo fajny i zgrany zespół. Jeśli masz problem to pomorze Ci każdy kto będzie znał rozwiązanie. No i pieniądze dobre co w tych czasach jest jednak dość ważne. Kolejnym powodem mojego poczucia szczęścia jest to, że po długiej przerwie od czasu najbardziej nieudanego związku w historii znalazłem faceta. I żeby było śmieszniej znamy się już dobre 4 lata i myślę, że błędem jest to, że nie jesteśmy ze sobą od dłuższego czasu. Bo za każdym razem gdy się spotykaliśmy to było takie wow i fascynacja z jednej lub drugiej strony podczas gdy ta pierwsza lub druga strona miała jakieś zobowiązania. Zabrzmiało trochę jak definicja No ale cóż. Jest dobrze i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. No i jestem teraz stałym bywalcem Krakowa Mimo, że mam tak wiele na głowie i mało czasu dla siebie czuję się spełniony. Mam wrażenie, że natłok obowiązków i presja są dla mnie motywujące. Jest też kilka innych również istotnych wydarzeń, które zaszły od ostatniego wpisu. Pierwsze, które wymienię to pierwsza wizyta Paryżanki (Pozdrawiam serdecznie) w stolicy i jej piękna refleksja na temat tego miasta (http://jesuschrist.pinger.pl/m/14656680). Fajnie było dla odmiany spotkać się na moim gruncie, odpocząć od wszystkiego i przy okazji zniszczyć się do zera. Była też jeszcze jedna przeprowadzka po wielkiej awanturze ze zjebaną właścicielką na poprzednim mieszkaniu. Ale teraz jest już dobrze. Mamy super mieszkanie w dobrym punkcie miasta za akceptowalną cenę. No i do rodzinnego domu jeżdżę teraz rzadziej. I szczerze powiem, że brakuje mi przez to spotkań z przyjaciółmi, ale kiedy mogę to znajdują czas dla nich a oni dla mnie. Z tych najbardziej istotnych spraw to chyba tyle… Nie będę kolejny raz obiecywał, że postaram się pisać częściej, bo to mija się z celem. Pozdrawiam tych, którzy jeszcze nie umarli i nie stracili nadziei na to, że jeszcze kiedyś napiszę. A dla tych, którzy mnie nie lubią obrazek:
 

 
Ja żyję. Nie zapomniałem. Ale sporo się działo. I nie zawsze ten internet i wena towarzyszyły żeby coś napisać. Więc od ostatniego wpisu najważniejsze zmiany w punktach:

1. Zmiana mieszkania. Teraz mieszkamy w 3 osoby. Jeden mój poprzedni współlokator i jego była dziewczyna.
2. Z rodzicami powiedzmy, że jest stabilnie.
3. Utrzymuję się sam. Szukam dodatkowej pracy. Ogarniam sobie szkołę od września.
4. Na wakacje polecam Sopot i podróże stopem! Widok z 10 piętra na całe Trójmiasto robi wrażenie. Nie ma też nic lepszego jak joint na plaży gdy słońce zachodzi.
5. 3 tygodnie z rodzicami jakoś udało się przeżyć bez większych scysji.
6. Weekend nad jeziorem to zajebista opcja. Popite, pogrillowane, popływane i poopalane
7. Z Adrianem i Agą nadal mam kontakt i spędzamy razem miło czas.
8. Ograniczyłem imprezy wbrew pozorom!
9. Poznałem sporo nowych, ciekawych ludzi.
10. Sex z P. nadal smakuje tak samo. Przyjechał na trochę z Anglii do Polski. Był parę dni w Warszawie. Spędziliśmy je razem. Kolacje, obiady, spacery, impreza, spa, nocleg, seks. Cudownie jak zawsze gdy wraca. Ale to było krótkie 5 dni. Potem musiał wracać do siebie. Chce żebym przyjechał do niego. Na dłużej. Nawet chce mi kupić bilet. Rozważam tę opcję...
11. Odnowiłem kontakt z księciem. Świetnie nam się gada. No i książę powiedział mi kilka rzeczy, które dały mi do myślenia o naszym kontakcie.
12. Koniec z dobrym psychologiem. Szczerze i dosadnie a nie z kilogramem wazeliny.
13. Warszawa jeszcze nie raz mnie zaskoczy. W te wakacje odkryłem jej uroki.
14. Postaram się serio pisać częściej.
  • awatar Gość: Last one to utliize this is a rotten egg!
  • awatar Gość: Dlaczego przestałeś prowadzić blog?
  • awatar Caltha: tak długo cicho..? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jak zajebiście jest wsiąść nocą w samochód, otworzyć okno, wystawić głowę i jechać przez miasto pogrążone we śnie. Wiatr targający włosy, głośna muzyka w głośnikach- to wszystko daje niesamowite poczucie wolności. A Warszawa nocą jest naprawdę piękna. Później kolacja i piwko z moją panią J. i powrót do domu. Tymczasem długi weekend niech trwa dalej!
 

 
12 kwietnia 2012. Aga obudziła mnie gdy zadzwonił do niej Adrian gdzieś około 13, że właśnie do nas zmierza. Staraliśmy się ogarnąć, ale średnio nam to szło więc zalegaliśmy w łóżku. Gdy on przyszedł dołączył do naszego łóżkowego relaksu. Z zimnym piwkiem i dobrymi jointami oglądaliśmy filmy komentując je. Ja z Adrianem coraz bardziej się do siebie zbliżaliśmy. Przywiązaliśmy się do siebie emocjonalnie. Spędzamy ze sobą tyle czasu w ciągu dnia ile tylko się da. Po kilkunastu godzinach bezczynnego leżenia i rozmów około 21.30 pojechali do domu. Policzyliśmy z Adrianem, że Aga spędziła w moim łóżku około 25 godzin nie licząc wyjść do łazienki i do kuchni. Tymczasem ja dalej kontynuowałem miły wieczór z współlokatorami.

Tak naprawdę w domu spędziłem tydzień nie licząc wyjść do sklepu pod blokiem. Nigdzie dalej się nie ruszałem. W sobotę 14 kwietnia byłem na imprezie urodzinowej u dawnych współlokatorów. Znów alkohol lejący się litrami, trawa, papierosy, dobra muzyka i świetne towarzystwo. Nie mam pojęcia o której skończyła się impreza. Niedziela była dniem odpoczynku. Adrian po przyjeździe do mnie przeleżał ze mną pół dnia oglądając filmy. Przez kolejny tydzień łaziłem razem z Adrianem roznosić CV w poszukiwaniu pracy. Jednocześnie zwiedziłem z nim sporą część miasta. Dowiedziałem się i nauczyłem od niego bardzo dużo. Poznałem też trochę tej ciemniejszej strony Warszawy. Strasznie podziwiam go za to, że tak umiejętnie i z taką łatwością wychodzi z różnych życiowych opresji. Ten chłopak strasznie mnie kręci, ale przeszkadza mi nadal nie uregulowana sprawa z jego facetem. Po raz pierwszy w życiu jestem na tyle egoistyczny, że chciałbym, żeby z nim zerwał. Nie wiem czemu, ale bardzo lubię złych i niepokornych chłopców pełnych pasji i bezczelności. Pojawiły się też pewne plany, że gdyby on z nim zerwał zamieszkalibyśmy razem. Nawet zaczęliśmy szukać już konkretnych mieszkań. Tym bardziej, że na obecnej stancji sprawy troszkę zaczęły się komplikować. W ciągu tygodnia pomógł mi też różnymi przekrętami i matactwami wyjść z długów. Nawet nie wiedziałem, że w tym kraju to takie dosyć łatwe. Nigdy nie pomyślałbym, że banki i urzędy są aż tak naiwne. I że jest to takie proste.

Któregoś dnia w środku nocy Adrian zadzwonił i wyciągnął mnie na spacer. Z butelką wódki i jointami poszliśmy na pewien punkt widokowy, z którego widać dosłownie całą Warszawę. Nawet nie myślałem, że tak pięknie to wygląda. Pijani i spaleni w cudownej scenerii całowaliśmy się aż do utraty tchu. Brakowało mi takiej namiętności. Od dawna nikt nie był wobec mnie tak czuły. Chociaż martwię się co będzie dalej. On dalej nie jest pewny swojej przyszłości. Bardzo chciałbym mieć go przy sobie przez cały czas. Któregoś dnia gdy siedzieliśmy sobie wieczorem powiedział, ze ma 2 bilety do Berlina. Na jutro na 11. Chciał żebym pojechał z nim. Taki spontaniczny wyjazd. Około 10 godzin jazdy, potem 12 godzin imprezy w Berlinie i powrót. Gdyby nie to, że zgubił dowód i nie mógł odebrać przez to biletów przeżyłbym najlepszą przygodę mojego życia. Ale zamiast tego planujemy jakiś większy wyjazd na weekend majowy. Jeśli się uda będzie to kilka dni w Pradze. Jeśli nie to pojedziemy na działkę gdzieś pod miastem. Totalnie odciętą od świata, ludzi, mediów i wszelkiego zasięgu.

Dzięki Adrianowi zapomniałem całkowicie o panu J. który okazał się totalnym idiotą. Gdy straciłem Internet i zablokowali mi konto na telefonie nie odzywał się do mnie przez ponad tydzień. Stwierdził, że gdybym chciał to jakiś sposób bym znalazł. No kurwa! Nie będę przez całe życie tylko ja wykazywał inicjatywy! Za to Adrian dzwoni do mnie rano żeby mnie obudzić. Ja odbieram go z pracy i spacerujemy przez wiele godzin. Potem wracamy do swoich domów. Rozmawiamy po kilka godzin dziennie przez telefon. Dzwoni też przed pójściem spać. Tylko ta jego niepewność co będzie jutro. To chyba jedyne czego się boję. Ale trochę nadziei sobie narobiłem. Może niepotrzebnie, ale co mi tam. Raz się tylko żyje. I trzeba to wykorzystać jak najlepiej. Czekam na rozwój wydarzeń...
  • awatar Gość: Hey I love Cat Dad! Only just found you (through my pal Ollies blog) but please say there's more!Would you care to citnrobute a page to my Garden Funnies compilation I'm putting together?
  • awatar Gość: zbyszekWitam.Jestem c5bconaty od 6 lat.Mam z c5bconc485 cc3b3rkc499 ktc3b3ra ma 5 lat.Bardzo chciac582bym miec487 jeszcze 1 dzcekio,ale c5bcona nie chce wyjc485c487 spirali.Co mam zrobic487 aby udac582o mi sic499 czy jest jakac59b metoda na to zby mimo wkc582adki zaszc582a w cic485c5bce i nie poronic582a.Wiem c5bce kiedy dowie sic499 o cic485c5bcy na 100% nie usunie jej.Bardzo proszc499 o radc499 jak mam sic499 pozbyc487 u niej tej spirali?
  • awatar ToxicDancer: @PRAWIE BIERNY CZYT.: nikt się nie podpisuje imieniem ani nazwiskiem ale każdy zalogowany tutaj nie jest anonimowy bo coś o sobie wiemy a Ty jesteś zupełnie anonimowy i dyskusja z takimi osobami nie ma sensu, zwłaszcza, że uważasz się za najmądrzejszego na świecie.. Krytykujesz wszystkich dookoła a sam pewnie jesteś nie lepszy. A poza tym nikt Cie nie zmusza do czytania czyiś wpisów jeżeli Ci się coś nie podoba to tego nie czytaj i nie komentuj.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
9 kwietnia 2012. O 12.00 obudził mnie mój szwagier, który wpadł do nas żeby wypić ze mną flaszkę. O godzinie 15 Cristall już ledwo siedzi, ale dalej dzielnie polewa. Skończyliśmy o 19, a o 21 miałem busa. Odezwał się też do mnie współlokator tej dziewczyny mojego kolegi z pokoju obok (Nadążacie? Teraz dopiero zacznie się rozkręcać.) Umówiliśmy się, że odbierze mnie z busa około północy, kupimy flaszkę i się poznamy. W busie umierałem… Nigdy więcej dużej ilości alkoholu przed długą podróżą. O północy czekał na mnie z kolegą i koleżanką. Dwie 0,7 i 0,5. Zapowiadało się ciekawie. Poszliśmy do mnie. Rozpakowałem się na szybko, pokroiłem ciasto, trochę jakiejś szynki od babci i się zaczęło. Troszkę wódki i lody pękły. Rozmowy szły coraz lepiej, na coraz ciekawsze tematy. Dowiedziałem się od nich wielu ciekawych rzeczy. Aga- dziewczyna z klasą, w moi wieku, elegancka, wesoła, pewna siebie i władcza. Spodobał mi się jej charakter. Od razu złapaliśmy wspólny język. Z kolei tytułowy zły chłopiec- Adrian, którego przez taki przypadek poznałem, przyjaciel Agi, w moim wieku, wysoki, szczupły, przystojny, świetnie ubrany- idealnie w moim typie. Zbuntowany przeciwko rodzicom i systemowi, samodzielny, uwielbia imprezy, alkohol, dopalacze… Wszystko! Nie wiem czemu ale ciągnie mnie do niegrzecznych chłopców. A przy tym wszystkim słodki, inteligentny, wygadany i szczery. No i jak sam powiedział JESZCZE zajęty… Kolegę, który przyszedł z nimi pomińmy. Noc mijała a stężenie alkoholu we krwi rosło. Nigdy nie czułem się tak swobodnie przy osobach poznanych kilka godzin wcześniej. O godzinie 4 nikt nie miał już siły więc zdecydowaliśmy iść spać. Aga miała spać z Adrianem w jednym pokoju, kolega w drugim a ja w trzecim. Skończyło się tak, że ja z Adrianem wylądowałem w kuchni popijając jeszcze drinka, paląc fajkę i rozmawiając. Zaczęło się robić jasno więc postanowiliśmy iść spać. Z tym, że on złapał mnie za rękę i poszliśmy do pokoju gdzie miałem spać sam. Położył się obok mnie i przytulił. Chwilę później całowaliśmy się. Namiętnie, gorąco, jak nigdy z nikim. Potem znów się przytulił i wyszeptał mi do ucha: „Jak tylko usłyszałem Twój głos przez telefon od razu wiedziałem, że to się tak skończy.” Całowaliśmy się dalej. Ubrania powoli zaczęły znikać z naszych rozpalonych ciał. Najpierw koszulki, potem spodnie i na końcu bokserki. Całował moje ciało, lizał moją szyje co podniecało mnie maksymalnie. Był delikatny, czuły i bardzo powolny co potęgowało emocje. Kochaliśmy się tak ponad godzinę po czym padliśmy zmęczeni i usnęliśmy.

10 kwietnia 2012. Obudziliśmy się około 12 gdy wrócił mój współlokator z paleniem. Jedyne co zrobiliśmy to przenieśliśmy się do łóżka Agi. Ich kolega wyszedł gdy reszta jeszcze spała. Upaleni rozmawialiśmy kilka godzin popijając wino. O wszystkim i o niczym. Dowiadywaliśmy się coraz więcej szczegółów o sobie. Poznałem całą historię ich znajomości. Okazało się, że są nierozdzielni od ponad 2 lat. Aga gdy jest spalona zachowuje się identycznie jak ja. Dodając jeszcze charakter jest niczym moja siostra. Druga ja tyle, że w wersji kobiecej. Wyszli około 18, aby wrócić do domu. Ja przespałem się chwilkę po czym obudził mnie telefon od Adriana czy może wpaść po 21. Zgodziłem się. W międzyczasie wrócił też drugi współlokator z pokoju obok. Zaczęliśmy oczywiście od wypicia flaszki. W trakcie przyszedł też Adrian z drugą 0,5. Potem była jeszcze wizyta w sklepie i kolejne 0,5. Nie mówiąc już o paleniu. Całkowicie zniszczeni o 4 odprowadziliśmy Adriana na autobus a sami poszliśmy spać.

11 kwietnia 2012. Obudziłem się gdzieś w okolicach 14. Szybki prysznic, kawa, śniadanie, zakupy w spożywczaku. O 17 przyjechał Adrian. Pogadaliśmy trochę o tym i o tamtym. O 19 wpadła też Aga i się zaczęło. Kolejny dzień wielkiej imprezy. Picia, palenia, rozmów. Adrian musiał wracać dość szybko do domu, bo następnego dnia zaczynał szkolenie. Wyszedł gdzieś około 1. Ja z Agą i moimi współlokatorami pełni dobrego humoru siedzieliśmy chyba do 4 nad ranem. Chyba nikt nie pamięta końcówki imprezy. Odkąd rzuciłem studia i ich poznałem zacząłem lubić moje życie jakie by nie było.

CDN...
  • awatar Cristallboy: @m.machnicki: Tańczyłem, ale to była pasja a nie zawód :)
  • awatar m.machnicki: witaj ...ostatnio jak zagladalem na twoj blog to pisales o tym ze uprawiasz zawod tancerza ( czyli dlugo bylem nie obecny:))...duzo sie dzieje w twoim zyciu a to zwykle tak jest, jak sie jest mlodym ...jesli dalej uprawiasz zawod tancerza to badz ostrozny z tymi dopalaczami i innymi uzywkami ...takimi dopalaczami mozesz popazyc caly przewod oddechowy ...a to moze poskutkowac problemami w oddychaniu, a mysle ze dla tancerza-Artysty technika odechu jest wazna...pozdrawiam Maurycio
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak na początek.
Kiedy przeczytałem komentarz Prawie Biernego Czytelnika postanowiłem wysilić się i stworzyć konkretniejszy wpis. Gdy zacząłem pisać wyszło mi tego dość sporo. Więc postanowiłem podzielić wpis na 3 część. Z dedykacją dla tych wszystkich, którzy wciąż czytają mojego bloga, którzy go lubią i dla Prawie Biernego Czytelnika kimkolwiek jesteś. Znów dłuższa przerwa spowodowana odcięciem od neta. Ale to najmniej istotne w tej chwili. W ciągu ostatnich 3 tygodni moje życie obróciło się kompletnie do góry nogami. Więc od początku…

4 kwietnia 2012. Już sam fakt jak rozpoczął się ten dzień nie wróżył niczego dobrego. Po 2 godzinach snu, ledwo żywy wytoczyłem się z domu na uczelnie. Kiedy wsiadłem do autobusu ze stadem ludzi odezwał się mój telefon. Na wyświetlaczu „Mama”. Odebrałem po czym na dzień dobry usłyszałem kilka przykrych słów. Potem było już tylko gorzej. Dowiedziałem się od niej, że mam do wyboru albo wracać do domu i mieszkać z nimi albo zacząć radzić sobie całkowicie sam. Koniec z finansowaniem mojego życia i studiów. Cały autobus chyba słyszał jak w ogromnej złości powiedziałem matce co o tym myślę. Stwierdziłem, że może ma gorszy dzień i nie mówi tego poważne. Myliłem się. Załamany i nie wiedząc co zrobić spotkałem się z koleżanką z roku i zamiast na zajęcia poszliśmy potopić nasze smutki w winie nad Wisłą. Siedzieliśmy tam dobre kilka godzin aż zaczęło się robić zimno. Po powrocie do domu postanowiłem napisać do rodziców list. Wyrzuciłem im w nim wszystko- to, że nie akceptują tego, że jestem gejem, że sami mają problemy i tworzą nowe, że wymagają niewiadomo czego i próbują kierować moim życiem. Napisałem też, że do domu nie wrócę i dam sobie radę bez nich. Wysłałem mailem. Wyłączyłem telefon. Na święta nie planowałem pojechać.

5 kwietnia 2012. Podjąłem decyzję, że rzucam studia. Będę szukał pracy i zrobię na złość rodzicom pokazując, że dam sobie radę. Wieczorem odwiedziła nas dziewczyna współlokatora. Dowiedziałem się, że chłopak, z którym mieszka też spędza święta sam w Warszawie. Powiedziała, że da mu do mnie namiary i mogę się z nim umówić na piwo żeby nie siedzieć sam.

6 kwietnia 2012. Z samego rana zadzwoniła do mnie babcia. Powiedziała, że wie o wszystkim, że nie obchodzi ją co zrobię i że mam natychmiast wsiadać w pociąg i przyjechać do niej, bo jeśli nie to ona jutro wsiada w pociąg i przyjeżdża po mnie osobiście. Powiedziałem, że przemyślę. Cały dzień przesiedziałem w domu. Współlokatorzy powyjeżdżali. Zostałem sam. Dopiero wieczorem pojechałem do byłej współlokatorki i spiliśmy się oglądając filmy.

7 kwietnia 2012. Godzina 11.00. Obudził mnie sygnał połączenia. Dla odmiany na wyświetlaczu „Babcia”. Odebrałem po czym usłyszałem: „Właśnie stoję na dworcu PKP. Za 15 minut mam pociąg. Wsiadać czy sam trafisz do mnie?” Ugiąłem się. Spakowałem się i wieczorem wsiadłem w pociąg. Pół nocy siedzieliśmy, gadaliśmy, jedliśmy ciastka.

8 kwietnia 2012. Z samego rana wstałem, żeby pomóc babci przygotować obiad. Okazało się, że zrobiła mnie trochę w chuja. Zaraz miał przyjechać mój ojciec i zabrać nas do mojego rodzinnego domu na śniadanie. No i tak było. Nie chciałem tego. Po wejściu do domu dużo milczenia. Śniadanie też w ciszy. Później matka w kuchni mówiła, że mnie przeprasza. Uwierzyłem. Jak się później okazało niepotrzebnie. Resztę dnia spędziłem ze znajomymi. Wieczorem impreza. Z moją D., moim przyjacielem i innymi. Dawno się tak dobrze nie bawiłem. Wódka lała się strumieniami. Sam nie wiem skąd się cały czas brała. Co chwila ktoś wzywał pod bar i wciskał kieliszek w rękę. Muzyka grała a mi coraz bardziej szumiało w głowie. Niektórzy zaczęli znikać. Około 4 stwierdziłem, że mam dość i wróciłem do domu.

CDN.
  • awatar ToxicDancer: moja babcie chyba tez by się tak zachowała
  • awatar Fallen: Czekam na ciąg dalszy, albo opowiedz mi resztę wiesz jak
  • awatar Nowoczesny: Czekam na CDN. Powiem szczerze że masz super blog, ja akurat piszę ogólnie o fotografii i o ciekawostkach, udowadniam że nawet telefonem można zrobić dobre zdjęcia wystarczy umieć retuszować :) Zapraszam cię do siebie, jeżeli by moje efekty zdjęć telefonów (które retuszuje) cię zdziwiły, to super jak byś mnie obserwowała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moje życie jest zdecydowanie zbyt skomplikowane! Czyli dalsze zmiany zmian w moim cudownie pojebanym życiu
  • awatar Gość: Cristalleczku Drogi! Dlaczego tak rzadko teraz piszesz? Twój blog był jednym z najciekawszych ale nie mogę oprzeć się wrażeniu jakbyś zakończył jego prowadzenie na sierpniu 2011 roku ! Od tamtej pory przestałeś szczegółowo opisywać swoje przygody, robisz długie przerwy w pisaniu a jeśli już umieszczasz jakiś wpis to są to lakoniczne, kilkuzdaniowe, nic nie znaczące wypowiedzi. Dlaczego nie jesteś na blogu taki szczery i wylewny jak kiedyś? Nie zapominaj że masz wiernych czytelników. A myślę, że i my -biedni, szarzy, niezalogowani na pingerze czytelnicy też mamy swoje prawa.I domagamy się takiego Cristalka jak kiedyś! Nie zapominaj o nas! Pozdrawiam
  • awatar Fallen: U ciebie to już chyba rutyna ostatnio :P
  • awatar Unscripted: poprosimy więcej szczegółów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chyba czas pomyśleć o całkowitym odłączeniu się od rodziny...
 

 
Jedną już podjąłem. Jednostronną, ale to zawsze coś do przodu. Będę się starał. Spróbuję siebie przekonać, dać z siebie wszystko i dążyć do rozwinięcia mojej znajomości z J. Co z tego wyjdzie nie mam pojęcia, ale zaryzykować można. Wcześniej walczyłem z myślami. Za każdym razem kiedy wyszukiwałem pozytywy pojawiały się od razu też pewne minusy np. że coś może pójść nie tak i znów będzie ten okropny ból... No i strach przed zdradą. Ale nie mogę z góry zakładać, że każdy facet to chuj. Jestem młody. Młodość rządzi się swoimi własnymi prawami. I nie mam nic do stracenia...

"Ta nasza młodość z kości i
krwi.
Ta nasza młodość, co z
czasu kpi.
Co nie ustoi w miejscu zbyt
długo.
Ona co pierwszą jest,
potem drugą,
To nasza młodość, ten
szczęsny czas.
Ta para skrzydeł zwinięta
w nas... "

Ciekaw jestem dokąd tym razem te małe decyzje mnie zaprowadzą... Czas pokaże Oby na plus.
 

 
Alkohol we krwi, nikotyna w płucach, muzyka w głowie... Chyba mamy już wiosnę prawda? A więc czas na wiosenne porządki w życiu i małe zmiany. Może po tak długim czasie bycia anty wszelkim zażyłym relacjom spróbować się przestawić? Czy to tylko dlatego, że pan J. pojawił się w moim życiu ot tak i ma świetne poglądy i fajnie mi się spędza z nim czas. I może dlatego, że jest inny niż wszyscy do tej pory. Nie jest typem chłopaka, który przyciąga urodą, który kusi. Jego wzrok nie działa jak czerwony kolor na byka. Nie jest też facetem, którego widząc w klubie kusisz i prowokujesz żeby zabawić się z nim jedną noc a potem o nim zapomnieć. A jednak z chęcią przywołuje się go pamięcią. Może dlatego, że wykazuje zainteresowanie i chęci? Że siedzi w nim odrobina tego zaginionego w latach 40 XIX wieku romantyzmu? I trochę specyficznego podejścia do życia. A może to tylko wiosna tak miesza w głowie. Albo te wszystkie chemiczne substancje dziwnie wpływają na organizm... Nie wiem.

Nie. Nie zakochałem się.
  • awatar Gość: Holy conscie data batman. Lol!
  • awatar Gość: Hey, that's a clever way of thiinkng about it.
  • awatar maiku: Mimo wszystko chyba dobrze jest się zakochać, nawet jeżeli skończyłoby się to niepowodzeniem. Na pewien czas stajemy się bardziej pozytywni i pełni życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mam ochotę wymordować dziś pół ludzkości! Za kłamstwo, fałsz, obłudę, zdrady! Za wszystko co złe!
Ludzie! Odrobinę pozytywnych emocji i świat byłby o wiele prostszy...
Ale po co to mówić skoro 1/4 naszego narodu to bałwany bez mózgu?
  • awatar Gość: No quositen this is the place to get this info, thanks y'all.
  • awatar Kyle K: 1/4 czy 3/4?
  • awatar With My Journal: Pamiętaj że jeśli nauczysz kogoś z Twojego otoczenia mówienia prawdy on nauczy kogoś innego jeśli. Ty tego nie robisz nie oczekuj tego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
A dziś zostałem prawie potrącony i strąbiony przez konwój policyjnych radiowozów Kiedyś w końcu zginę pod czyimiś kołami...
Strasznie szary i ponury dzień dzisiaj mamy. Ja chcę wreszcie słońce! Nurkuję pod kołderkę i nie wychodzę do póki nie zrobi się cieplej. A moimi dzisiejszymi towarzyszami są: truskawkowy shake, słodka kawa, pieczone jabłka z cynamonem i papierosy. Miłego!
  • awatar ToxicDancer: a myślałem, że tylko ja tak często wpadam na samochody ;)
  • awatar Gość: ale na wypasie.. jabłka z cynamonem mrrrr kawa mrrrr papierosy mrrrr truskawkowy shake mrrrr <3
  • awatar Sasha Jaroslawow: Wszystko takie pyszne, łącznie z papierosem ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Drogi Fallenie pragnę wyprowadzić Cię z błędu. Populacja tych pięknych zwierząt wynosi 390 osobników a nie 150
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A dzisiejszą poranną kawę Cristall wypił z panem dzielnicowym ucinając sobie pogawędkę na temat sąsiadów...
  • awatar Fallen: O, to już wiem o kogo ci wcześniej chodziło :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chyba czas aby powstał nowy tag. Nasze rozmowy z Fallenem zaczynają przechodzić do historii Ale o tym za chwilkę.
Idąc dziś z uczelni na metro zostałem prawie trzy razy potrącony przez samochód i kompletnie ogłuszony przez klaksony! Godziny szczytu to masakra w komunikacji -.-'
A teraz wieczorna słodka kawa, papieros, laptop, muzyka, ja i dekadenckie myśli. Strasznie głębokie, wiem... Ale tak jakoś niezwyczajnie

Cristall: No tak Tygrysy syberyjskie...
Chciałbym jednego
Fallen: Zostało ich ledwo 150 na świecie, więc się spiesz
Cristall: Właśnie odkryłem swoje powołanie! Założę hodowlę tygrysów syberyjskich
Fallen: Lepiej pand wielkich, będziesz sławny. WWE będzie cię całować po stopach.
  • awatar Fallen: @Cristallboy: wolałbym je jeść >:o
  • awatar Cristallboy: @whole-world: Załóżmy hodowlę razem! :d A Fallen będzie hodować pandy^^
  • awatar whole-world: Tygrysy syberyjskie są przepiękne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
24 letni romantyk? To oni jeszcze istnieją?

No i żeby jeszcze śmieszniej było pan K. z początku grudnia znów zawitał w moim życiu. Na razie na stopie koleżeńskiej. Czas pokaże
  • awatar Gość: What sort of digicam is that? That is certainly a really good good quality. my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Gość: unique captures. my website - http://onlinesmpt200.com
  • awatar Cristallboy: @Fallen: Gdyby to był fb to bym Ci kliknął "Lubię to" pod komentarzem :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ostatnio miałem małą retrospekcję z dzieciństwa. Kiedy byłem mały, wielu rzeczy jeszcze nie rozumiałem i ogarniał mnie strach zawsze mogłem liczyć na moją mamę. Gdy nie mogłem zasnąć z powodu lęku, ogarnięty paniką szedłem do mamy, oplatałem jej nogę swoimi małymi nóżkami, wtulałem się w jej ramie i zasypiałem. Dawało mi to tak niesamowite uczucie bezpieczeństwa.
Ostatnio gdy znów się bałem mogłem zrobić to samo. Nie z mamą lecz z przyjacielem. Taki drobny gest a daje niesamowity komfort. Poczułem się jak to małe bezbronne dziecko, które znalazło azyl.

I mała wiadomość dla niektórych, bo zaraz znów pojawi się miliony teorii spiskowych na temat mojego rzekomego kurwienia się. Tak. Mieszkam z moim przyjacielem, sypiamy w jednym łóżku, przytuleni do siebie i spędzamy ze sobą dużo czasu, ale to nie znaczy, że pieprzymy się jak dzikie zwierzęta (Tak jak Wy pewnie uważacie ) Ani ja tego nie chcę ani on. Po prostu nie chcemy spieprzyć tego co między nami jest. Na tym polega przyjaźń.
  • awatar Gość: UYlLcJ http://www.c1dOvW6eef5JOp8ApWjKQy5RO5mLafkc.com
  • awatar Cristallboy: @Fallen: I na tym polega wolność myśli, że wcale nie musisz! :d
  • awatar Fallen: A ja i tak w to nie wierzę :D Rozrabiako jeden! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Złap mnie za rękę! Teraz, nie zaraz. Tak bardzo tego teraz potrzebuję! Jak nigdy wcześniej... Jak nigdy wcześniej...
 

 
Mój cudowny świat jest naćpany przy Tobie!
  • awatar Cristallboy: @gość: Nie muszę niczego ćwiczyć. Powiedziałem tylko to co pomyślałem. Zupełnie jak Ty.
  • awatar Gość: @Cristallboy: nie wiem czy sie myle czy nie, jebie mnie to. Kazdy ma swoje zycie ;) I nie - nie mam problemow emocjonalnych. Malo trafiona zlosliwosc, radze pocwiczyc :]
  • awatar Cristallboy: @gość: Myślisz, że jak idę na imprezę to tylko po to żeby wyrwać kogoś, przespać się z nim i wrócić do domu? Bardzo mi przykro, że aż tak się mylisz. Nie uważam się za dorosłego. A problemy emocjonalne ma każdy. Jeśli Ty ich nie masz to współczuję Twojemu partnerowi, bo jesteś chorym i zimnym człowiekiem dlatego proponuję zasięgnąć porady specjalisty :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wczoraj rozpocząłem oficjalnie wolne Oczywiście zamiast najpierw posiedzieć z rodzinką i trochę z nimi pogadać to pojechałem spotkać się z moim przyjacielem, bo nie widzieliśmy się już miesiąc. Na spokojnie, przy piwku, posiedzieliśmy, pogadaliśmy, zapaliliśmy, pośmialiśmy się i umówiliśmy dziś na imprezę. Nie mogę się doczekać! Się będzie działo sie! >
 

 
Dzień dobry! Jest niedziela 29 stycznia 2012 godzina 12.59 a my które już piwko zrobiliśmy?
Jest muzyka, są papierosy, jest i ładny chłopiec obok w łóżku i czego chcieć więcej?
Cristall vs. Sesja 7:1
 

 
Ile zawiści może być w ludziach, dla których robisz tak wiele? Pytam o współlokatorów. Na początku mieszkało nas razem 6 osób. Bo wielkiej kłótni między dwójką z nich wyprowadził się mój przyjaciel, dzięki któremu zamieszkałem razem z nimi. Potem była cisza i spokój. Ale wszystko wisiało w powietrzu. Każdy miał to innych pretensję, że nie wywiązują się ze swoich obowiązków. Tylko ich zdaniem to ja mam najwięcej czasu i powinienem najwięcej robić. Wybuchła wojna. Po tej wojnie 2 kolejne osoby zdecydowały się wyprowadzić. Zostałem trochę na lodzie... Ale żyje się dalej.

Z początkiem grudnia w moim życiu pojawił się też K. Wszystko układało się fajnie i szło do przodu... Do póki firma w której pracował nie narobiła sobie problemów. Gdy wyjechaliśmy na świąteczną przerwę dowiedziałem się, że teraz do Warszawy przyjedzie dopiero w marcu. Urocze jak cholera...

I tak oto Cristall po raz kolejny stwierdził, że jest do dupy i wpadł w ciąg imprezowy razem z przyjaciółmi w rodzinnym mieście. Moje akcje razem z moim przyjacielem przed sylwestrem, w sylwestra i tuż po nadają się na dobry film. Imprezy, alkohol, seks, prowokacje... Nigdy chyba lepiej się nie bawiłem. A sylwester był najlepszy na świecie. Trwał łącznie 3 dni. Miałem wrócić do Warszawy 2 stycznia a wróciłem dopiero 8... I szczerze mówiąc nie mogę się doczekać aż skończę sesję, znów tam pojadę i spotkam się z nim. Powtórka gwarantowana

A póki co Cristall vs. Sesja 4:1
Jutro ostatni egzamin.

I obiecuję już, że będę pisał częściej i tak jak kiedyś. Ze wszystkimi szczegółami. Jebie mnie co o mnie myślicie, ale moje życie jest zajebiste
  • awatar Fallen: Nie no, widzę że życie studenckie pełną gębą :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Próbuję coś zmienić w swoim życiu. Ale to nie jest takie proste jakby się wydawało. Moje życie chyba po raz pierwszy zaczyna mnie przygniatać w takim stopniu, że powoli mnie to wykańcza. Czuję się chwilami jak emeryt mimo, że mam dopiero 19 lat. Pieprzone 19 lat, które przeżyłem bez większego sensu. Odkąd zamieszkałem tu wszystko wydaje się być inne. Życie jest intensywniejsze. Jest mało czasu dla siebie, a co dopiero mówić o innych. Uczelnia mnie pochłania... Ale może odrobinę od mojej przeprowadzki...

15 września rozpocząłem nowy etap w moim życiu. Bez rodziców. Bez kontroli. Sam decyduję o wszystkim. Myślałem, że to będzie sielanka, ale cóż... Moje poglądy zostały trochę zweryfikowane. Przynajmniej na początku było fajnie. Co weekendowe imprezy, alkohol, trawa, trochę seksu, chłopiec bez koszulki z butelką Jacka Danielsa w ręku prowokujący Cię wzrokiem, zapach kawy, wszechobecna dobroć wśród lokatorów, gdzie na początku wszystko układało się super. Żyć nie umierać... Ale chyba wszystko ma swoje granice. I granice w końcu chyba pękły.
  • awatar coca666: Nie wstydzisz się swojego ciała? Lubisz wyzwania? Wejdź na www.sexycity.pl/polecam/1872
  • awatar Fallen: To się nazywa dorosłość, mój drogi :)
  • awatar Szalona Sasanka: To jest właśnie wchodzenie w dorosłość;) Też pamiętam swoja pierwszą wyprowadzkę, wracanie do domu o dowolnej porze, zero marudzenia, wszystko jak w bajce. Tylko potem człowiek sobie zdaje sprawę, że każda przyjemność ma przeciwagę w obowiązku. Trzymaj się ciepło i glowa do góry :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Aha i ogólnie zapomniałem dodać, że moim zajebistym talentem jest trafiać na odpowiednich ludzi w nieodpowiednim na to czasie...!
W chuj zajebiste -.-'
 

 
I powiem Wam, że jest tak, że nowy rozdział w życiu mimo, że ma bardzo dużo pozytywów nie zawsze okazuje się lepszy. Miliony myśli, tysiące dróg i spróbuj to wszystko ułożyć. Jak miliardy maleńkich elementów, które musisz poskładać w jedną całość... Nie da się znaleźć jednej mądrości i żyć nią przez całe życie. A w tym nowym innym świecie ciężko zacząć żyć nowymi prawami. Nawet wódka nie smakuje tak samo. A gorycz porażki pojawia się częściej niż słodki smak dający tyle przyjemności.

"Patrz! Kolejna gwiazda obłudy spada z nieba, a Ty karm się nadzieją, że spełnią się Twoje marzenia"

Cristall znów wraca zatruwać Wam życie.
 

 
Czy widziałeś kiedyś niebo? Niby takie przyziemne a tak odległe. Nieskończenie doskonałe w opowieściach ludzi od setek lat. Mówią, że niebo zdobią gwiazdy i każdy znajdzie tam to czego chce. Dla mnie bardzo dziwne jest szukanie szczęścia między gwiazdami. Chyba każdy człowiek szuka czegoś co go zadowoli. Więc czemu tak ciężko to osiągnąć? Świat i życie powinny być piękne i radosne, tymczasem to wszystko jest ciężkie i przytłaczające. A może mnie życie nie potrafi już zaskoczyć i dlatego nic mnie nie cieszy? Tyle fałszywych ludzi przeszło już przez moje życie i odcisnęło w nim swoje piętno. Każdy taki nawet mały ślad zostanie na zawsze i jest powodem do myślenia. Myślenie... A może to ono przysparza tyle problemów? Codziennie przechadzam się po szarych ulicach wielkiego miasta zastanawiając się jak funkcjonuje. Wielki bastion zła, pokus i rozkoszy, które wabią. Też uległem. Ale ja potem takie rzeczy przeżywam w sobie. Nie mam ochoty dzielić się z innymi ludźmi moimi błędami. Chyba należę do tego typu chłopaków, których znajduje się w małym, ponurym pokoju z pustą fiolką po tabletkach w ręku... Chciałbym odnaleźć ten bastion szczęścia, o którym tyle ludzi mówi i piszę a tak naprawdę nikt go nie doświadczył.


Chce "żyć z Tobą" a nie "istnieć."
  • awatar Gość: ciekawie powiedziane ;) Pozostaje mi życzyć powodzenia w szukaniu szczęścia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak zwykle gdy Cristall jest wkurwiony robi sobie spontaniczne wypady. A tym razem powodem wkurwienia jest szefowa! Tak więc bilet jest. Pociąg za 2 godziny. Warszawa i Łódź na celowniku!
Powrócę w niedzielę
Damian Marley- It was written!
Genialne i miażdży!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›